Z cyklu psycholog w podróży
Uwaga będzie długo
Ta podróż była nieoczekiwana, niezaplanowana a jednak bardzo odżywcza, bardzo kojąca i potrzebna. Zapytacie mnie, gdzie było mi tak lekko kojąco i miło, a ja odpowiem w Warszawie, tej zatłoczonej, pełnej hałasu i różnych zapachów. A dla mnie to wspomnienie poprzedniego życia, niesamowita dawka ekscytujących wrażeń. Czas się zatrzymał dla mnie, te same toalety na Dworku Zachodnim, te same zapachy ehh.Podczas jednego zwariowanego dnia odczułam tak dużo, że postanowiłam to spisać, aby nie uleciało.
Dworzec Zachodni vs Płatne Toalety
A więc po kolei… pamiętacie piramidę Maslowa, czyli hierarchia potrzeb. Na początku mamy potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa, miłości, szacunku i samorealizacji.
Potrzeby fizjologiczne to biologiczne czynniki niezbędne do przetrwania człowieka, jak sen, sex jedzenie, czy przede wszystkim toaleta. To co dzisiaj przykuło moją uwagę to płatne toalety na Dworcu zachodnim. Wyobrażacie sobie, że dla uchodźców z Ukrainy na dworcu jest wszystko darmowe, oprócz toalet. Każde wejście płatne jest trzy złotych, patrząc na to, że chcemy pomagać, dlaczego ktoś nie pomyślał o bezpłatnych wc i łazienkach? Przecież czekając na pociąg, autobus, autokar rodziny ukraińskie spędzają tam po kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin, w tym czasie wydają na zwyczajną toaletę generalnie od 100 do 300 złotych na rodzinę, a ja się pytam gdzie w ty wszystkim jest logika.
Pan Kazimierz z Magdalenki
Czekając na pociąg do Gdańska poznałam pana Kazimierza, lat 63, trzy córki, jedna kochająca żona, dwóch wnuków i „nielubiany zięć dyrektor”, w ciągu 15 min Pan Kazimierz opowiedział mi całą historię swojego życia, ciągle mówił, nawet nie zapytał, czy chcę wiedzieć, ale był tak rozkoszny w tej swojej opowieści, że wysłuchałam do końca, kiedy to na peron 7 wybiegł z pociągu jego 12 letni wnuk krzycząc „ tu jestem kochany dziadku”. Więc jak mogłam mu przerwać. Ostatnie zdanie jakie usłyszałam „muszę lecieć, ale sobie porozmawialiśmy”. Nawet nie wiedział jak mam na imię, ale to nie było ważne, ofiarowałam mu swój czas i uwagę, to było piękne spotkanie, takie radosne i ciepłe.
Krzywda dziecka
Idąc w stronę swojego docelowego peronu zauważyłam rodzinę ukraińską z dwoma małymi dziewczynkami i z babcia. Tata ewidentnie zmęczony, mama pełna frustracji zaczęła bić młodsze dziecko, bo nie chciało się jej słuchać. Poprosiłam, aby tego nie robiła, że widzę jej złość, ale nie zgadzam się, aby biła swoje dziecko. Chyba nie zrozumiała w języku polskim, ale wsiadając do pociągu pociągała nosem i mocno tuliła swoją córkę, szepcząc jej coś to ucha. To był dobry znak. Przykre było jednak to, ze nikt nie reagował, byli wśród nas starsi ludzie, młode kobiety i mężczyźni i nikt nic nie powiedział…
Wszędobylskie marudztwo
Wracając usiadła za mną babcia z wnuczkiem. Starsza pani bardzo marudziła na jakość pociągu, przeszkadzały jej podnóżki, brak kawy i herbaty a także podróż tyłem do kierunku jazdy. Po 15 minutach wnuczek nie wytrzymał i wykrzyczał, że „babcia jesteś tak marudna, to jest powód dlaczego jestem z Tobą tylko w wakacje. To była jego prawda, którą się podzielił bardzo dosadnie, czy dobrze nie wiem, był szczery, efekt- babcia przestała marudzić. Poszła spać a jak wstała z uśmiechem do wnuczka zaproponowała mu kanapkę z kotletem schabowym i pomidorem. Coś takiego jadłam 25 lat temu jeżdżąc na kolnie.
Uciekający Kochankowie
Obok mnie usiedli zamieniając się ze mną miejscami para kochanków wymykająca się na wspólny wypad nad morze. Przez godzinę doszukali się we wszystkich swoich bliskich samych złych intencji, przeklinając opowiadali rodzinne historie, trudno nawet im było przebywać razem w swoim towarzystwie, więc nie mogąc się dogadać, znowu zaczęli skupiać się na innych. Zastanawia mnie zawsze, może dziwi, fascynuje dobór partnera życiowego, jak to jest, że wybieramy dla siebie takie właśnie osoby.
Podsumowując… podczas jednej wyprawy do stolicy poczułam radość, miłość, złość, frustrację, smutek. Cały wachlarz emocji, uczuć. Życie jest pełne. Jak to dobrze jest zmienić perspektywę, być uważnym i dać sobie przeżywać.
